Jako jedna z pierwszych budzi się leszczyna pospolita (Corylus avellana). Roślina znana przez większość z nas, ale głównie z uwagi na jej smaczne orzechy. Ale to nie jedyny skarb, którym może obdarzyć nas ta roślina. Wczesną wiosną może ona stać się dodatkowo źródłem cennego surowca zielarskiego, jakim są kwiatostany męskie tego krzewu, potocznie zwane „baziami” lub „kotkami”.
Leszczyna należy bowiem do roślin jednopiennych, co oznacza, że na jednym krzewie znajdziemy zarówno kwiaty męskie zebrane w zwisające kwiatostany, jak i odrębne kwiaty żeńskie rozwijające się na krótkopędach - bardzo drobne i niepozorne.
„Bazie” leszczyny zawierają liczne związki czynne. Flawonoidy – działają przeciwzapalnie, wzmacniająco na naczynia krwionośne i antyoksydacyjnie, czyli pomagają neutralizować wolne rodniki powstające w organizmie podczas codziennych procesów metabolicznych. Fitosterole – wspierają gospodarkę hormonalną, triterpeny – działają ochronnie i regenerująco, oraz alantoina – wspomaga gojenie i regenerację tkanek.
Dodatkowo, kiedy przyjrzymy się bliżej kwiatostanom, dostrzeżemy, że są one pełne żółtego pyłku. Jest go tyle, że w słoneczny dzień nawet lekkie poruszenie gałązkami powoduje powstanie „pyłkowej złotej chmurki”.
Pyłek leszczyny jest bardzo cenny, zawiera wiele substancji biologicznie czynnych. Jest naturalnym koncentratem odżywczym, wspierającym odporność i regenerację organizmu. Chociaż bywa i tak, że jest utrapieniem dla alergików…
Tradycyjna fitoterapia poleca leszczynę jako środek przy zapaleniu gardła i dróg oddechowych, problemach z układem moczowym, osłabieniu organizmu, zaburzeniach hormonalnych w okresie pokwitania i przekwitania oraz przy przeroście gruczołu krokowego.
Zastosowań kwiatów leszczyny jest naprawdę dużo. W ziołolecznictwie kwiat leszczyny stosowany jest w formie naparów, syropów, nalewek i balsamów. Można je również zjeść na surowo lub wykorzystać w kuchni.
Tekst na podstawie dostępnej literatury: Marta Dobrowolska
Fot. Małgorzata Ryba